wtorek, 22 marca 2016

Rozdział 9

   Nauczyciel zmierzył mnie surowym, lecz obojętnym spojrzeniem
-Co tak stoicie? Zajmijcie swoje miejsca!-machnął swoją szatą i szybkim ktorkiem podszedł do biurka. Spojrzałam błagalnie na Lisę, ale ona już siadała koło jakiegoś ciemnego blądyna o tępym wyrazie twarzy. Rozejrzałam się po ciemnej sali "chemii", jedyne wolne miejsce było koło tego blądyna, Dracona. Bez namysły ruszyłam w stronę chłopaka.
-Mogę się przysiąść?-spytałąm półszeptem. Spojrzał na mnie
-No chyba nie mam wyjścia.-powiedział i odsunął mi krzesło. Pospiesznie usiadłam, gdyż profesor Tłuste Włosy cały czas mnie obserwował.
-No wreszcie-mruknął pod nosem-Na dzisiejszej lekcji, omówimy eliksir spokoju, na następnej go uważymy.-po tych słowach zaczął kartkować czarny notes.-Przeczytajcie rozdział 25. Uważnie! Będe pytać!-oznajmił. Wyciągnęłam podręcznik z torby, zaczęłam z zadowoleniem przekłądać strony. Przerobiłam już ten eliksir z Herm, jednak przeczytałam rozdział jeszcze raz, dla przypomnienia i głębszego zrozumienia treści. Minęło okoł 15 minut lekcji, gdy nauczyciel zwrócił się do mnie
-Silver, proszę o podanie składników eliksiru spokoju.-spojrzał na mnie z nadzieją, że nie będę w stanie odpowiedzieć.-Wstań.- posusznie wstałam, krzesło  za mną odjechało kawałek w tył, wszyscy przenieśli wzrok znad książek na mnie, zaczęłam sie stresować, wzięłam głęboki oddech
-Sproszkowany kamień księżycowy, syrop z ciemiernika, sproszkowane kolce jeżozwierza i róg jednorożca-odpowiedziałam pewna siebie. Profesor wykrzywił twarz w coś w rodzaju grymasu, nie poddał się, zadał następne pytanie
-Co się może stać, gdy ręka będzie się trząść podczas robienia eliksiru?
-Można zasnąć i się nie obudzić-odparłam z wrednym, inteligętnym uśmieszkiem.
-Dobrze, siadaj-powiedział zirytowany, ale zdumiony moją płynną odpowiedzią. Byłam z siebie dumna, nawet bardzo.
    Lekcje mijały bez większego problemu, gdy nagle przypomniałam sobie wczorajszą noc. Zaczęłam zastanawiać się, czemu nie zabrali mnie do jakiegoś lekarza, czy coś. I dlaczego Pansy mnie popchnęła, jak do tego doszło i tak dalej... Postanowiłam odszukać kogoś. Akurat koło mnie przechodziła pięknie umalowana Vanessa. Podbiegłam do niej
-Van, wiesz co się wczoraj działo, prawda?-zaczęłam niepewnie. Zamrugała kilka razy wystraszona, zabrała mnie na ubocze.
-Tak, wiem. Jak się po tym wszystkim czujesz? Wszystko okey?-spytała troskliwie.
-Ta... Znaczy... Boli mnie prawie wszystko, ale tak, jest w miarę dobrze.-odpowiedziałam.
-To wszystko moja wina-spóściła głowę-Mogłam cię nie namawiać.
-Nie, nie twoja.-złapałam ją za ramię.- Tylko możesz mi powiedzieć czemu nie zanieśliście mnie do lekarza?-Vanessa spojrzała na mnie zdziwniona marszcząc brwi.
-Mogliśmy cię zabrać, ale co byśmy mięli powiedzieć? Ze popchnęła cię pijana Pansy na nielegalnej imprezie Slytherinu?-szepnęła.
-Ah... Rozumiem...-powiedziałam chwytając się za nadgarstek.-A co do Pansy... Gdzie ona jest? Muszę z nią pogadać.
-Yyy...-blądynka niepewnie zaczęła błądzić oczyma- Ja nie wiem-odparła i szybko ruszyła przed siebie.
"Świetnie. Kryje ją przede mną. Sama ją znajdę!" pomyślałam ze złością. Ruszyłam przed siebie, ale nagle zdałam sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia gdzie mam iść. Nie znałam tej szkoły prawie wcale. Dlateo też postanowiłam zapytać się pierwszego lepszego przechodnia.
-Hey ty!-krzyknęłam do słodkiego, przystojnego Krukona. Odwrócił się w moją stronę zaskoczony.- Widziałeś Pansy?
-Nie. Zdaję mi się, że ktoś mówił, że dzisiaj nie przyszłą na lekcje by uniknąć z kimść kontaktu.-powiedział.
-A wiesz kogo unika?-zapytałam zaciekawiona.
-Tej nowej... Ej chwila to ty!-wytrzeszczył oczy i uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech-Jestem Marshall-podał rękę. Właściwie nie miałam ochoty nikogo poznawać, ale w tym chłopaku podobało mi się coś. Może to jego hipnotyzujące niebieskie oczy?
-Gwen. Gwen Silver-przedstawiłam się-To... powiesz mi może gdzie jest Pansy?-dodałam mrugając błagalnie.
-W szkolnym szpitalu, brzuch ją chyba "boli"-namalował cudzysłów w powietrzu. Westchnęłam, najwidoczniej nie porozmawiam z nią dzisiaj. Pogadałam jeszcze chwilę z nowo poznanym chłopakiem. Dowiedziałam się kilka ciekawych rzeczy na temat Hogwartu i okolicy. Umówiłam się z nim na po lekcjach na piwo kremowe.
    Po zakończonych zajęciach, wróciłam do dorminatorium, przebrałam się w luźną kreację, wzięłam kilka monet i ruszyłam w stronę umówionego miejsca. Błądziłąm trochę, ale w końcu znalazłam wielkie wachadło. Marshall już tam na mnie czekał. Przywitał mnie ciepłym, przyjaznym uśmiechem. Na początku szliśmy w ciszy, słuchając śpiewu ptaków, lub szumu drzew, potem jednak, zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Polubiłam go bardzo, wydawał się być inny niż chłopcy, których poznałam w ciągu tych dwóch dni. Przede wszystkim jego szczery uśmiech i poczucie chumoru, sprawiały, że pulsujący ból głowy znikał, w dodatku był bardzo miły i mądry.


Hey to znowu ja, z kolejnym rozdziałem. Patrząc na rosnący licznik wyświetleń, zastanawiam się, czy nie wyjaśnić kilku faktów na temat głównej bohaterki i kilku innych postaci... tak myślę, że to dobry pomysł.  I kolejnym punktem do zastanowienia się jest, czy w opowiadaniu mogę używać słów nieodpowiednich dla dzieci... i Czy może pojawić się scena erotyczna? Jeszcze nie teraz, ale może w najbliższej przyszłości...? Możeci dać znać w komentarzu ;) dobranoc




                                                       #gwen

2 komentarze:

  1. Mi na to jak na lato tak wciągnęło mnie twoje opowiadanie że przeczytałam wszystko w dwie godziny .

    OdpowiedzUsuń