środa, 16 marca 2016

Rozdział 6

    Muszę przyznać, że w ciągu tych wakacji nauczyłam się przynajmniej połowy tego, czego oni przez całe lata spędzone w Hogwarcie. Oczywiście nie wszystko było mi potrzebne, dlatego niektóre rzeczy Hermiona i Ron pominęli. Byłam niesamowicie dumna z siebie, że tyle wiadomości przyswoiłam. Na dworzec 9 i 3/4 dotarłam wraz Hermioną. Moim oczom ukazał się potężny stary pociąg, a wokół niego pełno ludzi. Widok zapierał wdech w piersiach, zaczęło mi się robić zimno w ręce, jak zawsze gdy się stresuję. Zaczęłam niespokojnie rozglądać się po peronie, w poszukiwaniu kogoś znajomego. Nikogo nie poznałam, nie mogłam w pewnym momencie nawet znaleść Hermiony, ale znalazła siębardzo szybko. Rozmawiała z jakimś ciemnowłosym niewysokim chłopakiem w okularach. Potem dowiedziałam się, że to ten słynny Harry Potter. Nie zrobił na mnie jakoś szczególnego wrażenia. Pogadałam z nim trochę, brunetka przedstawiła mu już całą moja sytuację, życzył mi żeby, została przydzielona do właściwego domu, tam gdzie będę się najlepiej czuła, podziękowałam mu szczerze.
    Usiadłam w przedziale z Gryfonami, rozmowa wesoło się toczyła, mimo że mój charakter i sposób myślenia był zupełnie inny niż ich.  Po jakimś czasie kazali ubrać mi się w szatę. Razem z Hermioną wyszłam z przedziału kierując się do toalety. Korytarze były stosunkowo puste, biorąc pod uwagę fakt, że zaraz będziemy wysiadać. Bez problemu dotarłyśmy do toalety, jednak była zajęta. Poczekałyśmy chwilę, aż z jednej kabiny wyszedł jakiś chłopak. Uśmiechnął się złośliwie do Hermiony, potem wzrok przeszedł na mnie
-Czemu zadajesz się z tą szlamą Gwen?-zapytał z wyrzutem. Twarz hermiony pochmurniała.
-A z kim niby mam? Nikogo tu nie znam.-wzruszyłam bezradnie ramionami i powiedziałam z obojętnością.
-Możesz usiąśś z nami. -zaproponował równie obojętnie. Spojrzałam na Herm. Była delikatnie sfrustrowana jego obecnością
-Idź się przebrać pierwsza-uśmiechnęłam się do niej. Kiwnęła łową i zniknęła za drzwiami. Wróciłam do rozmawy z Draco.
-Nic o mnie nie wiesz Draco.-szepnęłam.
-Ale chciałbym-powiedział wręczając mi małą karteczkę.  Odszedł. Potrząsnęłam głową i weszłam do kabiny która się zwolniła.
     Wrociłam do przedziału. Rozmowa o tym jak spotkałyśmy Malfoya była bardzo żywa między moimi rówieśnikami. Nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego, dlatego znudzona patrzyłam w okno. Gdy nagle przypomniałam sobie o kartce. Rozwinęłam kawałek papieru, znajdował się tam numer przedziału, zgadywałam, że to jest właśnie ten wagon, w którym on siedział. Postanowiłam, że się tam przejdę, ale jeżeli rozmowa będzie z nim równie nudna jak z nimi, to wyjdę i wróce do jedynych 3 osób, które znam. Wstałam i wyszłam, nawet nie spytali gdzie idę, więc bez problemu wyszłam. Znalazłam szybko wagon i chłopaka, który wręczył mi ten kawałęk papieru. widząc mnie przez szybę, wstał i otworzył mi drzwi. Uśmiechnął się do mnie pokazując nieskazitelnie białe zęby. Zaprosił do środka. W przedziale siedziało oprócz niego jeszcze dwóch chłopaków i jedna dziewczyna. Rozmawiało mi się z nimi o wiele lepiej niż z Ronem, Harrym czy Hermioną, nie ufałam im jednak aż tak, nie mówiłam o tym dlaczego tu jestem.
    Pociąg zaczął zwalniać. Wyjżałam przez okno, panowała tam zupełna ciemność. Szybko ruszyłam w kierunku moich Gryffońskich znajomych. Gdy tylko pociąg zatrzymał się całkowicie, uczniowe zaczęli się zbierać, naśladując ich wyszłam z pociąu zostawiając swoje bagaże.
-Teraz się rozdzielimy.-szturchnął mnie Ron.
-Pójdziesz ztamtym wielkim facetem-powiedziała Hermiona.
-On zabiera nowych-dodał Harry. Wszystkim przytaknęłam i podbiegłam do wielkoluda. Przywitał mnie pogodnie.
-Ty musisz być Gwen Silver! Nauczyciele wiedzą już o twojej sytuacji, więc nie musisz się martwić trudnościami.-rzekł łapiąc się za swój brzuch. Odetchnęłam z ulgą.
    Wprowadzono mnie i innych uczniów do wielkiej sali z długimi stołami z jedzenim. Kazali ustawić się nam na samym przodzie  sali. Na podium stanął Dumbledore
-W tym roku doszła do nas nowa uczennica, Gwen Silver-na sali zrobiło się glośno od szeptów i wiele osób wskazało na mnie palcem.- Zostanie ona jako pierwsza przydzielona do domu.-powiedzial i zeszedł z podium. Na środku sali pojawiła się smukła kobieta o surowym wyrazie twarzy, ale z wdziękiem. Wskazała mi krzesełko, a w ręce trzymała starą czapkę dla czarownic. Weszłąm na środek, tysiące oczu wzróciło na mnie uwagę. Zestresowana usiadłam na stołku.
-Hmm... Bardzo potężna czarownica, jak jej rodzice. Inteligentna, ambitna, ma swoje cele, pewna siebie, ale zarazem nie puści płazem zaczepki. Slytherin!-na sali rozległy się oklaski i wiwaty. Usiadłam przy stole Ślizgonów. Ron rzycił mi zawiedzione spojrzenie, po Hermionie widać było, że spodziewała się tego, a Harry nie zareagował. Wzruszyłam ramionami, nic nie poradzę, że tu trafiłam. Ktoś poklepał mnie po plecach.
-Witaj w Slytherine, jestem Vanessa.-przedstawiła się dziewczyna po mojej prawej stronie o blond włosach i jasno niebieskich oczach. Na jej policzkach malowały się delikatne rumieńce.
-Gwen-podałam jej rękę.
-Będziesz ze mną w dorminatorium-powiedziała uśmiechając się do mnie uroczo.-I z Pansy-wskazała dziewczynę, którą już wcześniej poznałam.-I jeszcze z kilkoma innymi-dodała. Pokiwałam głową. Kątem oka zobaczyłam, że Draco znowu mi się przygląda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz