sobota, 12 marca 2016

Rozdział 1

    Zostałam obudzona wcześnie rano przez tatę. Przypomniał mi, że powinam pomóc mamie w pracach domowych, ponieważ przyjeżdżają do nas w gości znajomi rodziców. Ociągałam się, ale po jakimś czasie wywlekłam się z łóżka i przebrałam w granatowe dresy i luźną koszulkę z logiem Metalicy, które wysiały na krześle od dwóch dni. Zeszłam na dół, mama krzątała się w kuchni przygotowując obiad dla gości, postanowiłąm jej pomóc zmywając naczynia. Gdy tylko skończyłam spytałąm jak mogę jej jeszcze pomóc, a ona spojrzała na mnie z radosnym uśmiecham - Wydaje mi się czy moja panna nie jadła jeszcze śniadania?-po tych słowach zdałam sobie sprawę jak  bardzo jestem głodna. Widząc moją minę, wskazała na talerz z kanapkami na blacie. Podziękowałam i zabrałam się za jedzenia.
    Podczas jedzenia miałam czas by pomyśleć o dzisiejszym dniu. Próbowałam sobie przypomnieć imiona przyjaciół rodziców, ale na próżno, nie poznałam ich osobiście, jednak rodzice opowiadali mi o nich bardzo dużo.
-Mamo, jak nazywają się ci wasi znajomi?- spytałąm zrezygnowana.
-Weasley-odparła. "Ach no tak! Jak mogłam zapomnieć? Nie jest to jakieś strasznie trudne nazwisko..." pomyślałam.
-Dzięki.- powiedziałam z pełnymi ustami pysznej kanapki z serem i szynką. Rudowłosa kobieta (moja mama) uśmiechnęła się pod swoim piegowatym nosem i wróciła do gotowania bliżej nie określonej potrawy.



                                                            ***kilka godzin póżniej***

    Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, dochodziła godzina 13:00. Pospiesznie wstałam z kanapy i pobiegłąm do pokoju. "Mam tylko pół godziny by się przygotować! Co ja na siebie włożę?!" myślałąm chałotycznie. Wbiegłam przez otwarte na oścież białe drzwi, przez które było widać mój usprzątany pokój. Stanęłam przy szafie. Moim oczom ukazała się tona ciuchów w ciemnych kolorach, zaczęłam je przeglądać. Po dłuższym czasie zdecydowałam się na jensy z nacięciami na kolanach i crop topa, moje ciemne włosy spiełam w kok w nieładzie, zrobiłam delikatny makijaż (podkład, puder i pomadka). Zaczęłam się zastanawiać, czy podkreślić tuszem moje długie rzęsy, by pokazać się nowo poznanym ludziom jak z najlepszej strony, lecz po chwili namysłu odpuściłam sobie. Spojrzałam jeszcze raz w lustro, wyglądałam całkiem dobrze. Spojrzałam na zegar na ścianie, miałam jeszcze 5 minut. Usiadłam wygodnie na łóżku i zaczęłam przeglądać facebooka. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, znudzona internetem zeszłam na dół przywitać się z Weasleyami. Ku memu zdziwieniu, oprócz dorosłych w progu ujrzłam chłopaka i dziewczynę w moim wieku. "przynajmniej będe miała towarzystwo" pomyślałam zadowolona. Mama uściskała kobietę i zaprosiła wszystkich do salonu. Gdy wszyscy usiedli miałam możliwość się im bliżej przyjżeć. Wszycy z nich byli rudzi, rozbawiło mnie to więc zaczęłam się uśmiechać, jednak zauważyła to mama.
-Z czego się śmiejesz Gwen? - zapytała z ciekawością w głosie.
-Ee... nic nic... tak sobie przypomniałam o czymś zabawnym...- powiedziałam, mama spojrzałą na mnie pytająco, ale od razu zmieniła temat
-Może zabrałabyś Rona i Ginny do pokoju, co? Poznalibyście się lepiej...- nalegała. Wywróciłam oczami, nie miałam ochoty ich jakoś szczególnie poznawać, szczególnie tego chłopaka. Wydawał mi się strasznie tępy, co do dziewczymy, uważałam, że wygląda na osobę spokojną i skrytą w sobie, ale nigdy nie wiadomo, więc tylko kiwnęłam głową i powiedziałam, "Chodźcie". Wstałam z kanapy i zaprowadziłam rudzielców do "mojego królestwa".
 -Jestem Gwen.-przedstawiłam się. Nie oczekiwałam odpowiedzi, już znałam ich imiona.
-Ron. - odpowiedział chłopak-A to Ginny.-dodał wskazując na siostrę.
-Ile macie lat? Skąd jesteście? -spytałam. Nie interesowało mnie to szczególnie, ale stwierdziłam, że może to być ciekawa znajomość.
-Ja mam 15- powiedziała Ginny. Jednak nie była taka nieśmiała jak mi się wydawało.
-16... Mieszkamy hm... na wsi...-powiedział rudy. Ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową.
Dalsza rozmowa przebiegała w miłej atmosferze, aż do pewnego momentu...Dziewczyna wstała z łóżka by obejrzeć moje zdjęcia na biórku, jednak gdy wstawała, potrąciła szklankę z szafki nocnej. Instynktownie wyciągnęłam rękę w stronę spadającego przedmiotu. Szklanka zatrzymała się w połowie lotu na podłogę, a ja ruchem dłoni odłożyłam ją spowrotem na szafkę.
-Uff.. było blisko.- odetchnęłam z ulgą i spojrzałam na rudzielców z uśmiechem. Jednak gdy ujrzałam ich miny zrozumiałam, że coś jest nie tak.
-Wszystko okey?-spytałam.
-Jak ty to... zrobiłaś? Myśleliśmy, że jesteś mugolem!- prawie krzyknął Ron.
-Co to znaczy mugol?-spytałam zdziwiona. Rudzi spojrzeli po sobie.
-Do jakiej szkoły ty chodzisz?- spytała Ginny.
-Gimnazjum nr 4 przy ulicy Homess...- odpowiedziałam jeszcze bardziej nie rozumiejąc. Po ich twarzach wywnioskowałam, że takiej odpowiedzi się nie spodziewali.
-Czy mogłabyś zrobić coś jeszcze? Na przykład... zamrozić wodę?
-Jasne, czemu nie.-odparłam. Spojrzałam na wodę w dzbanku koło szklanki, którą próbowała zrzucić Ginny, a ona błyskawicznie się zamroziła.Rodzeństwo popatrzyło po sobie, a potem wzrok przenieśli na mnie. Powiedzieli, że idą po ojca i wybiegli z pokoju zostawiając mnie z mnóstwem pytań samą.





Hej! Mam nadzieję, że podoba wam się rodział, następny będzie już za niedługo, więc cierpliwie na niego czekajcie! Ogólnie rzecz biorąc blog będzie opowiadać o tajemniczego pochodzenia Gwen, o jej życiu w Hogwarcie i miłości do pewnego chłopca o jasnych włosach i szarych oczach...Wiecie już kto to? Do zobaczenia 
                                                                                               #gwen

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz