sobota, 17 września 2016

Rozdział 13

  Blondyn poprawił się na parapecie i schował nos w szalik z barwami Slytherinu.
-A więc?-uniosłam nieznacznie brwi.
-Przepraszam, że cię tak unikałem.-szepnął nie patrząc na mnie.
-Pytałam dlaczego, nie chciałam żebyś przepraszał.-chłopak chrząknął i schował się jeszcze bardziej w szaliku. Nastała głucha cisza.
-Zakochałem się w tobie, pocałowałem cię. Nie powinienm, jesteśmy przjaciółmi...-powiedział w końcu. Dalej na mnie nie patrzył.
-Kłamiesz Draco.-pokręciłam głową.-Powiedz mi prawdę, zniosę wszystko.
-Pansy by cię zabiła gdyby się dowiedziała, a jak mówiłem, kocham cię i chcę cię chronić. Wiesz jaka ona jest... Byłaś ranna w pierwszy dzień, bo cię popchnęła.. Nie chcę by się to powtórzyło...-spojrzał na mnie w końcu. Jego oczy były przepełnione bólem.
-Draco...
-Zresztą, serio nie powinienem był cię całować.-wykrzywił się.
-Narzekasz-uśmiechnęłam się i usiadłam koło niego na parapecie.
-Jesteś piękna, wiesz?-powiedział przyglądając się mi uważnie.
-Słucham?-odparłam zdziwiona.
-Podobasz się wielu chłopcom. Nawet nie wiesz, jak bardzo robię się czerwony, jak tylko widzę, że ktoś się za tobą oglądai ślini. Mam ochotę podejść do niego i wykrzyczeć mu, że jesteś moja... ale nie jesteś... I nie będziesz...-zacisnął mocno szczęki. Oczy zaświeciły w ciemnym pokoju.
-Dlaczego?-spytałam cicho-skąd wiesz że nie będę?
-Marshall. Widzę jak na ciebie patrzy, spędzacie ze sobą każdą wolną chwilę.
-To mój przyjaciel.-odpowiedziałam wzruszając ramionami.
-Kłamiesz Gwen.-pokręcił głową.-Powiedz mi prawdę, zniosę wszystko.-uśmiechnął się szyderczo i smutno.
-Hej! Drwisz sobie ze mnie?!-krzyknęłam z uśmiechem. On tylko prychnął i wykrzywił usta w coś co zaledwie przypominało uśmiech.
-No mów.
-To przyjaciel, tylko. Za dobrze się znamy by to mogło być coś więcej.-uśmiechnęłam się czuło.
-Niech ci będzie, Silver.-objął mnie nagle-Pojdziesz ze mną na bal?-spytał nie puszczając mnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz