Od tamtego zdarzenia w wieży, Draco unikał mnie w każdy możliwy sposób. Pansy to definitywnie odpowiadało i nie ustępowała od niego o krok. Za każdym razem gdy próbowałam do niego podejść pojawiała się ona i odciągała mnie od chłopaka mówiąc "O ranny! Gwen! Zapomniałam zrobić zadania z mugoloznactwa! Ty jesteś w tym dobra, chodź mi pomóż!"lub "Wydeje mi się, że Vanessa cię szukała". Ostatnio przestałam już nawet próbować nawiązać kontakt. Widziałam czasami jak na mnie zerkał ukradkiem, ignorowałam to, gdyby czegoś chciał, to by podszedł.
Przechadzając się pewnego mroźnego popołudnia szkolnym korytarzem, zauważyłam Avery machającą zawzięcie różdżką.
-Hej, co robisz?-zaszłam Puchonkę od tyłu.
-Rozwieszam plakaty-mruknęła pod nosem-Bal ma być, wiesz?-uśmiechnęła się radośnie i odwróciła w moją stronę. Pokiwałam głową.
-Tak, tak... McGonagall coś wspominała.- spokojnym krokiempodeszłam do świeżo naklejonego plakatu.-W sumie to dużo czasu jeszcze zostało.
-No nie wiem... Dwa tygodnie.-skrzywiła się Avery.-Zresztą, i tak mnie pewnie nikt nie zaprosi.-westchnęła. Na te słowa wywróciłam oczami.
-Spoko, mnie też.-w tym momencie zza rogu wybiegł Marshall.
-Gwen!-krzyknął.
-Hm?-on tylko pociągnął mnie za sweter i zaciągnął w ciche miejsce.
-Bo za niedugo będzie bal... I myślałem czy...Może ty...-zzacinał się śmiesznie, na jego twarzy pojawiły się rumieńce.
-Czy poszłabym z tobą?-dokończyłam za niego z szydzącym uśmieszkiem. Kiwnął głową.
-Tak.-powiedział to, jakby mu zdjęto wielki ciężar, uśmiechnął się uroczo.
-Jako przyjaciele?- zapytałam unosząc brwi.
-No...-uciekł wzrokiem zmieszany-Tak, jako przyjaciele.
-Zastanowię się, mogę dać odpowiedź za kilka dni?-odpowiedziałam uśmiechając się chamsko, dobrze wiedziałam, że nie jestem dla niego już tylko przyjaciółką, odpowiedziałabym mu od razu, ale wolałam pobawić się troszeczkę. Pokiwał głową w odpowiedzi i odszedł. "Jeżeli nikt inny mnie nie zaprosi, to z nim pójdę, to mój przyjaciel. Kocham go, i chcę dla niegp dziewczyny, która go nie zrani.."myślałam. Marshall też przestał być dla mnie zwykłym przyjacielem, miałam wrażenie, że się zakochałam. Bałam się mu to pokazać, bardzo się bałam. Rzadko kiedy byłam w stanie kogoś nie zranić, dlatego też wolałam chronić wszystkich, których kocham z daleka.
Z takimi myślami weszłam do pokoju wspólnego Slytherinu, było tam sporo osób, jedni czytali gazety lub listy, inni ze sobą rozmawiali, a jeszcze inny grali np. w szachy. W kącie pokoju ujrzałam Pansy siedzącą z Vanessą. Podeszłam do nich.
-Zabini zaprosił mnie na bal!-pisnęła radośnie Vanessa i rzuciła mi się na szyję.
-O Merlinie! Jejku, tak się cieszę!-uściskałam ją.-A ciebie zaprosił Draco?-zadałam pytanie kierując się do mopsowatej dziewczyny.
-Słucham?-spojrzała na mnie trochę oburzona i zdziwiona.
-Dużo ostatnio ze sobą czasu spędzacie.-wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Gwen...-szturchnęła mnie Van.
-Odpowiedz.-powiedziałam szorstko.
-Nie zaprosił mnie.-warknęła niemiło i odwróciła głowę.
-Dlaczego?-uśmiechnęłam się zwyciezko.
-Bo jestem dla niego tylko przyjaciółką.-zacinęła zęby, a po jej policzku spłynęła łza.
-No patrz! Mnie zaprosił Marshall, mimo, że jestem dla niego tylko przyjaciółką, a on dla mnie przyjacielem!-pogłaskałam ją po ramieniu.
-Ty nic nie rozumiesz!-krzyknęła i pobiegła do dorminatorium. Spojrzałam na Vanessę.
-Idiotka z ciebie. On woli ciebie-powiedziała blondynka i pobiegła za Pansy. Ze zdziwienia nie mogłam się ruszyć."Draco woli mnie od Pansy?! To czemu ze mną nie rozmawia?!"szybkim krokiem ruszyłam w stornę jego pokoju.
Zapukałam, jak zawsze otwarł mi czarnoskóry chłopak bez koszulki.
-Czego?-spojrzał na mnie zaspany.
-Jest Malfoy?-spytałam z uśmiechem. Zabbini spojrzał się za siebie pytająco
-Nie, nie ma go.-odpowiedział w końcu.
-Kłamiesz-powiedziałam pewna siebie. Blaise pokręcił zrezygnowany głową i wpuścił mnie.
-Mówiłem, że mnie nie ma!-krzyknął na mój widok zbulwersowany Draco.
-Wiedziałam, że tu jesteś.-odpowiedziałam spokojnym i opanowanym tonem. Blondyn odsunął się w najdalszy kąt dorminatorium. Podeszłam do niego powoli.
-Draco...-szepnęłam dotykając jego ramienia.-Dlaczego to robisz?-spytałam załamana. Chłopak machnął na przyjaciela, że ma wyjść.
Zapraszam do poznania historii pięknej Sabrine, byłej ślizgonce, której jedynym życiowym celem jest zemszczenie się na Albusie Dumbledorze! O jej przyszłości mówi wiele przepowiedni, ale tylko jedna wydaje się jej realna. Ta która mówi o tym, że zginie z ręki ukochanego. Jakżeby nie brać tego pod uwagę, kiedy pragnie się miłości tego, który nigdy nie kocha? Tak! Mowa o Lordzie Voldemorcie!
OdpowiedzUsuńCzytaj, komentuj, obserwuj, a uczynisz mnie szczęśliwszą!
https://naprzeciw-przeznaczenia.blogspot.com/